Miałem okazję uczestniczyć wczoraj wieczorem w wykładzie otwartym Rogera Sjögrena, dyrektora sztokholmskiego odziału kultowej szkoły marketingu interaktywnego - Hyper Island. W ostatniej chwili chciałem nawet zrezygnować. I plułbym sobie w brodę przez dobrych kilka tygodni.
First things first. Słowa uznania dla Maćka Młynka, Witajcie w Realu i Grupy PTR za wykorzystanie obecności Rogera w Krakowie i doprowadzenie do tego spotkania.
Przez blisko dwie godziny robiłem notatki jak dziki, szczególnie w kontekście zaangażowania w kurs marketingu interaktywnego na krakowskim WSE, o czym było wczoraj.
Chyba nikt na sali nie spodziewał się, że Hyper Island wcale nie skupia się na wyłącznie na budowaniu w studentach kompetencji interaktywnych. Roger wielokrotnie podkreślał, że szkoła kładzie nawet większy nacisk na rozwój osobowości, uczeniu samodzielności, ponanie samego siebie. Ku jego uciesze ktoś skomentował, że wygląda to właściwie jak klasztor Shaolin.
Jak inaczej nazwać jednak szkołę, w której studenci spędzają 40 godzin tygodniowo (od 9 do 18), budynek jest dostępny 24/h i tak naprawdę nie sprzedaje się w niej wiedzy, lecz rzuca wyzwania. A studenci sami mają znaleźć najlepsze rozwiązania. Cel jest jeden - upodobnić szkołę do rzeczywistego miejsca pracy, by w 90 tygodni przygotować najbardziej kompetentnych pracowników agencji reklamowych i interaktywnych.
Znajduje to odbicie w 7-punktowym manifeście Hyper Island, który luźno przetłumaczony brzmi następująco:
- Rozwijamy kompetencje w cyfrowych mediach interaktywnych,
- Uczymy, jak uczyć się samemu,
- Uczymy change managementu. Nie do przetłumaczenia tak, by brzmiało zrozumiale. Studentom wpaja się, że muszą umiejętnie odnaleźć się w szybko zmieniającym się środowisku pracy,
- Uczymy samodzielności w rozwiązywaniu problemów. Co powoduje uzasadnioną frustrację wśród studentów, którzy przywykil do gotowych rozwiązan i podawania wiedzy na tacy.
- Rozwijamy umiejętności pracy zespołowej,
- Skupiamy się na rozwoju osobistym człowieka,
- Przegapiłem siódmy punkt :)) Chyba dotyczył rozwijania umiejętności przywódczych, ale glowy nie dam.
Ile to kosztuje? Nic. Jeśli płynnie radzisz sobie z którymkolwiek spośród języków skandynawskich, studiujesz za darmo. Natomiast obcokrajowcy nie posiadający tej tajemnej wiedzy płacą w granicach 20k euro. Wielu studentów pojawia się więc w Szwecji na rok czy dwa wcześniej, by przyswoić sobie język a następnie studiować za darmo.
Jak wygląda rekrutacja? Nikt nie zwraca uwagi na Twój wiek, czy wcześniejsze oceny. Najważniejsza jest motywacja, cele, jakie sobie wyznaczyłeś, energia. Osoby aplikujące czeka wywiad, następnie zadanie grupowe i zadanie indywidualne. O ile dobrze zrozumiałem, w ten sposób wyłaniana jest grupa ludzi zaproszonych na ostatni etap rekrutacji - dwudniowe warsztaty w szkole, podczas których dowiesz się, jakie piekło czeka na Ciebie przez następne dwa lata. Każdy jest lojalnie uprzedzony, że nie będzie łatwo. Ale nie będzie też nudno.
Roger zaprezentował całkowicie inny sposób myślenia o edukacji niż to do czego przywykliśmy w systemie uniwersyteckim. Szkoła funkcjonuje zresztą w równoległym systemie edukacyjnym, konkurencyjnym dla uniwersyteckiego, sponsorowanym przez rząd, opartym głównie o realne potrzeby konkretnych branż. W Hyper Island uczą jedynie praktycy, głównie z największych agencji interaktywnych na świecie, często nie pobierając żadnych opłat za swoje zaangażowanie, samemu płacąc za przeloty do Szwecji. Program jest na bieżąco konsultowany z agencjami, by zachować pewność, że studentom wpaja się umiejętności, których branża rzeczywiście potrzebuje.
Rezultat? Prawie zerowe bezrobocie wśród absolwentów Hyper Island przy ciągle rosnącej stopie bezrobocia wśród absolwentów uniwersytetów w Skandynawii. Oferty pracy właściwie z miejsca. A do tego oferowane studentom najwyższe stawki w branży.
Każdy kto ma jakiekolwiek ambicje związane z edukacją branży interaktywnej powinnien tam wczoraj być. Tymczasem na sali pojawili się głównie studenci. I dwie agencje interaktywne.
Jestem wciąż oczarowany. Postaram się przenieść choć trochę z tego, co usłyszałem na zajęcia na krakowskim WSE. I czekam na dzień, kiedy Hyper Island pojawi się w Krakowie. Mogę tam w szatni pracować.
Kilka przydatnych linków dla zainteresowanych: