Dawid napisał już kilka słów o tym, jaką ma wizję dla Pride&Glory. Ja więc może uzupełnię jeszcze swoim nudziarstwem :-)

Pierwszy dzień pracy. Wspólne śniadanie w Loch Camelot na dobry początek. Śniadania będą co poniedziałek :) Więcej zdjęć tutaj.
Patrząc na rynek agencyjny obserwuję, jak wiele się zmienia. Kiedyś było kilku liderów, kilka "słynnych" brandów. Firm gdzie za biurkami siedzieli najlepsi, realizowali najciekawsze, najbardziej kreatywne projekty. Organizując przetarg na obsługę interaktywną klient miał stosunkowo proste zadanie. Lista dobrych graczy była krótka. Tak powstało kilka największych agencji na rynku. Ze wzrostem pojawiła się jednak konieczność wprowadzania coraz większej ilości procedur. W miarę wzrostu liczby ludzi pojawiły się ramy, w których świeży pracownik umiał się z łatwością poruszać… czy jednak to nie zaczęło zabijać ducha kreatywności? Dla niektórych tak. Miały miejsce pierwsze odejścia. Na rynku obok już istniejących zaczęły powstawać nowe, mniejsze podmioty.
Kiedy pracowałem po stronie klienckiej, miałem kontakt z wieloma bardzo różnymi agencjami. Podzieliłem wtedy rynek na:
- duże korporacje reklamowe - bardzo sprawnie realizujące duże projekty wymagające koordynacji pracy wielu ludzi, dobrego zrozumienia strategii klienta, współpracy z wieloma partnerami, sprawnego poruszania się po przepisach prawnych,
- mniejsze podmioty oferujące świeżą, kreatywną ideę ale zdecydowanie słabiej czujące myśl strategiczną, niepotrafiące poradzić sobie z projektami wymagającymi na przykład współpracy z agencją ATL’ową, a przede wszystkim poruszające się w "płynnym" harmonogramie :-)
Poza baaaaardzo nielicznymi wyjątkami na rynku wciąż brakuje dobrej jakości środka - agencji kreatywnych, oferujących klientowi błyskotliwe big idee, a jednocześnie potrafiących realizować duże projekty marketingowe. Firm, które z jednej strony mają w swoich działaniach nutkę szaleństwa, a z drugiej są sprawne, posiadają skuteczne mechanizmy zarządzania pozwalające realizować skomplikowane projekty.

Alex, Marcin, Ania, Piotr. Staszek i Dawid złośliwie pominięci.
Wierzę w to, że agencja, którą budujemy będzie uzupełniała tę właśnie niszę. Z jednej strony kreatywna, oferująca innowacyjne koncepcje marketingowe, ale z drugiej dobrze zarządzana, sprawnie działająca firma, której klient może zaufać powierzając nawet najbardziej skomplikowane zadania. I przy tym wszystkim zachowująca dużą elastyczność.