Dawid Szczepaniak
08.03.2009 | Dawid Szczepaniak

Second Life? Nie, dziękuję.

kategoria Pride&Glory

W najbliższą środę odbędzie się czwarte spotkanie KrakSpot gromadzące ludzi mniej lub bardziej związanych z nowymi mediami. Spośród innych krakowskich spotkań tego typu wyróżnia je (między innymi) darmowa pizza, co bardzo mobilizuje komórkę naszej agencji odpowiedzialną za propagandę podczas podobnych imprez.

 

Organizatorzy nie wiedzą do końca, co zrobili proponując komórce prezentację podczas imprezy, na której będzie też mowa o Second Life. Komórka wciąż nie wierzy, że ma on godny jakiejkolwiek uwagi potencjał marketingowy. Przynajmniej w Polsce. Komórka uważa, że wciskanie klientom wirtualnych wysep, siedzib, zamków, biur poselskich czy rynków jest prawie niczym obwoźna akwizycja. Bystry sprzedawca, ładnie opakowany produkt, rozdmuchane obietnice, najczęściej niekompetentny klient, którego łatwo oczarować “innowacyjnością” produktu. Koniec końców wirtualną wyspę odwiedzają trzy osoby kwartalnie. Dwie pracują w agencji, która wyspę wykonała. Taki sztuczny tłum. Komórkę boli, że trudnią się tym ludzie, których prywatnie nawet lubi. I których zaprasza na kufel piwa, kiedy skończymy się już spierać :)

 

Komórka zamierza wyrazić swój ból, wcześniej oczywiście wysłuchawszy argumentów za. Po czym przytoczyć inspirujące dla niej przykłady działań marketingowych w nowych mediach, które uważa za odrobinę bardziej skuteczne. I uchylić rąbka tajemnicy, nad czym obecnie pracujemy.

 

Spotkanie odbędzie się w środę, o godzinie 18:00 w Klubie Swing na krakowskim Kazimierzu (ul. Bożego Ciała 9). Pełna agenda tutaj.

Komentarze

Bartosz Piński | 08.03.2009 18:23

Dawid, dlaczego zaczynasz pisać z taką manierą?:)

Kamila | 10.03.2009 16:40

a on nie ma tak naturalnie? :P

Mariusz | 11.03.2009 08:37

Mnie poza SL, który mnie absolutnie nie interesuje i tak, osobiście zabija sam tytuł prezentacji ‘Dlaczego open-source to zło?’. Zło i szatan, jak to mówią? ;)

Herr Flig | 11.03.2009 10:57

Taka maniera jest dosyć popularna np:
http://warzywo.blogspot.com/2009/02/gala-rety.html

więc nie ma się co dziwić Dawidowi.

Dawid Szczepaniak | 11.03.2009 12:16

Warzywo jest niedoścignionym wzorem narracji fabularnej.

Kamila | 11.03.2009 15:49

boże broń mnie przed zdziwieniem… P&G już mnie chyba niczym nie zdziwi :P po nich można się spodziewać wszystkiego ;)

Bartek Juszczyk | 11.03.2009 15:49

Pytanie brzmi do kogo te indoktrynacje mają być - na temat “zła open source” czy SL. Do konkurencji? Studentów? Bo Klientów na tym spotkaniu się nie uświadczy…

Pozdrowienia dla ekipy P&G (PiG? PandG?) ;)

Tomek | 11.03.2009 22:40

[KrkSpot]: Stwierdzenie, ze nic nowego, oryginalnego juz nie powstanie bylo bardzo oryginalne i zaprzeczylo dokladnie temu o czym mowiles. Przyznam, ze mnie zatkalo, jako osobe, ktora Wam kibicuje. Poczulem jakby caly hype zwiazany z powstaniem P&G to byla reklama… mleka, w ktorej ktos przesadzil z kreatywnoscia. Rahim Blak upadl jeszcze nizej jako artysta, w pelni zasluzenie zreszta. Przynajmniej bylo ciekawie.

Dawid Szczepaniak | 11.03.2009 22:43

Tomku, powiedzialem cos innego a przynajmniej mialem taka intencje - mozna robic dalej innowacyjne rzeczy. Ale kazda z nich byla juz gdzies i przez kogos zrobiona. W mniejszej lub wiekszej skali.

Tomek | 11.03.2009 23:03

Na slowa trzeba uwazac. W kluczowych momentach dialogu z Supremum poplynales, np. kiedy stwierdziles, ze “prezentacja byla o niczym”. Przyzwoita robota jaka wykonales poszla do kosza, bo sam zrobiles nieprzyzwoity PR. Pewne zasady jednak obowiazuja. Miales szczescie, ze po Tobie wystapil pan Blak ze swoja “licencja na artyste” :)

robert | 11.03.2009 23:08

Zgadzam się z Tomkiem. Dawid nie wiem może jesteś bardzo zapatrzony w siebie ale wszystko co pokazałeś na tej prezentacji należało do kogoś innego. Ktoś inny na to wpadł i wdrożył. Nam się to może podobać lub nie ale ja nie chciałbym współpracować nawet z klepaczem kodu, który wychodzi z założenia, że wszystko już zostało wymyślone a co dopiero z dyrektorem kreatywnym.
Klientom też pokazujecie prace innych?

Odnośnie Waszych projektów to też jest duży niesmak. Nie darzę Was sympatią przez te wpisy ale też źle Wam nie życzę.
Czekałem aż projekty zaczną za Was przemawiać a tu projekt nr 1: powielony czyiś pomysł z muzeum (może da rozgłos, może być fajny za pierwszym razem ale równie dobrze ktoś przez to może stracić pracę wtedy będzie miał faktycznie maszynę do cieszenia) a projekt nr 2 z Majewskim, którego bardzo cenię i świetnie nadawał by się do 95% kampanii społecznych to niestety do tej z równymi szansami nie za bardzo. Nie wiem czy nie sprawdziliście ale w tych kampaniach wyrównujących szanse chodzi głównie o edukacje. Tym czasem Pan Szymon do czasu aż Pan Giertych nie dał mu matury to jej nie posiadał. Oczywiście jemu to niczego nie ujmuje bo jest naprawdę niesamowity ale do takiej kampanii moim zdaniem się nie nadaje. Ta stara bajeczka ktorą puściliście jak przykład czegoś złego była świetna - dzięki niej oddam swój 1% na ten projekt - nigdy wcześniej jej nie widziałem - może to jest główna przyczyna słabych wyników.

Nie wiem też dlaczego w każdej swojej wypowiedzi podkreślasz, że wypasiony sajt to nie wszystko. To jest tak głupie uogólnienie że nie da się tego słuchać. Prawdopodobnie mówisz tak bo nie masz odpowiednich ludzi do zrobienia ładnej rozbudowanej strony. Zobacz sobie projekty firmy click5, przeczytaj sobie ich bloga pstro.com i może dojdziesz do wniosku, że można być skromnym i robić naprawdę świetne rzeczy - w tym strony, które w przeciwieństwie do tańca na dworcu i chwilowym zainteresowaniem będą służyły i przedstawiały produkty przez długie lata.

Podsumowanie: więcej skromności i pracy a mniej pozerstwa

Dawid Szczepaniak | 11.03.2009 23:43

Robercie, bloga pstro czytam a pracę clicków bardzo szanuję.

Dawid Szczepaniak | 11.03.2009 23:54

Co do ładnej i rozbudowanej strony - powiedziałem, że nigdy nie polecę Klientowi serwisu, który zżera większą część budżetu. W którym forma przerasta treść. I tak - wypasiony sajt to nie jest wszystko. Twarto bronię stanowiska, że obecność marki w internecie to nie tylko jej strona, nawet najfajniejsza. Czas cukrowanych laurek w sieci już minął. Życie marki w internecie wiąże się z wyjściem poza stronę, z dotarciem do ludzi, tam gdzie chcą i lubią bywać, danie im czegoś, co ich przyciągnie. Dlatego moim zdaniem tak ważne są big idee, które poruszają emocje.

Co do naszego zespołu spokojna głowa - jeśli znasz dokonania ludzi pracujących w Pride&Glory, powinnieneś wiedzieć, że mają na koncie niejedną ładną i rozbudowaną stronę.

Co do Szymona - argumentacja grubo na wyrost moim zdaniem.

Co do słów “prezentacja była o niczym”… jeśli naprawdę to powiedziałem, to w ferworze rywalizacji i biję się w pierś. Niemniej, dałbym sobie rękę odciąć, że taki zwrot nie padł ani razu. Co nie zmienia faktu, iż Second Life postrzegam jako rzecz niemal absolutnie bezwartościową z marketingowego punktu widzenia. Zasięg 10 000 aktywnych użytkowników mówi sam za siebie.

Dawid Szczepaniak | 12.03.2009 00:19

No i ostatni komentarz przed snem:

“…które w przeciwieństwie do tańca na dworcu i chwilowym zainteresowaniem będą służyły i przedstawiały produkty przez długie lata…”

A taniec na dworcu nie będzie służył tej marce przed długie lata? Youtuba raczej tak szybko nie zamkną. I za 10 lat będzie pokazywany jako przykład świetnej roboty. (W tym momencie ma ponad 7.2 miliona wyświetleń.)

Janusz Meissner | 12.03.2009 08:12

Dawidzie, miałeś rację to był strzał w kolano. Pokazałeś jak w 30 sekund zburzyć cały wizerunek budowany od zeszłego roku (oczywiście z mojego punktu widzenia).
Jeżeli chcesz być edukatorem społeczności a na taką osobę się kreujesz (nie wiem czy świadomie czy też nie) to choć odrobina skromności by się przydała, tylko i wyłącznie, aby wzbudzić szacunek.
Wracając do strzału w kolano. Od samego początku jak tylko pojawiły się jakieś konkrety apropo P&G miałem wrażenie, że North Kindgom jest jednym z Waszych wzorów (albo przynajmniej Twoich nie wiem czy Piotra także). Powiedz im proszę to co powiedziałeś (że już nic nie da się wymyśleć i wszystko to co robimy jest odtwórcze) ciekawe jestem co Ci na to odpowiedzą.

Kończąc. Szkoda by było gdyby Waszym sposobem na zaistnienie była metoda “nie ważne co ale byle o nas gadali”.

PS. a stronki za 20-30k moim zdaniem czasami warto pokazać, ba nawet te za mniejsze kwoty. Bo to one często pokazują kim jesteś i jak podchodzić do Klienta.

Dawid Szczepaniak | 12.03.2009 08:21

Eh, Janusz - już nie demonizujcie tak tego zdania :))) Jeśli pamiętasz, co mówił David Erikkson będąc w Krakowie, powiedział dokładnie coś podobnego - zapytany o bycie innowacyjną agencją. Bodajże w kontekście Get The Glass. Gry w internecie robiło już wiele osób, jednak zawsze można zrobić to inaczej, lepiej, ciekawiej.

A dyskusja o inspiracji i (od)twórczości jest tematem na osobny barcamp.

Janusz Meissner | 12.03.2009 08:50

Wiesz z takim podejściem dalej bylibyśmy w epoce kamienia łupanego :-)

A tego co powiedział DE niestety nie pamiętam.

Artur Olszyna | 12.03.2009 09:34

Dawidzie, w Twej prezentacji uderzyła mnie mocno pewna sprzeczność, mianowicie cały jej sens, jaki udało mi się uchwycić sprowadził się do do gloryfikacji P&G. Przedstawienia jej jako innowacyjnej agencji o niestandardowym mysleniu itd. Świetnie. Tego Wam jak szczerze życze.

Tym bardziej zdziwiły mnie zupełnie dziwne wycieczki i pojazdy w temacie SecondLife, gdyż ślepe negowanie jego przydatności to jak negacja idei wirtualnego świata w ogole. Taka postawa jest mocno niepokojąca, szczególnie u agencji kreującej swój wizerunek na NIESTANDARDOWE podejscie do tematu. No bo zakladajac ze wirtualne swiaty w tej czy innej formie zajrza wreszcie pod nasze strzechy z tak prosta dostepnoscia jak przyslowiowe gg, co jest raczej nieuniknione, nie obawiasz sie, ze jako agencja obudzicie sie niejako z reka w nocniku, bez doswiadczenia w tym temacie? Zmierzam do tego, ze bardzo zdziwilo mnie tak zlewcze podejscie do swiatow wirtualnych.

Nie chcialbym tez mocno powtarzac sie po przedmowcach w kwestii “nie da sie wymyslic nic nowego”, zabawne, bo tu jakby zanegowales troche istote istnienia sztuki jako takiej, ktorej sens polega na tym wlasnie, ze “nowe rzeczy” pod jej skrzydlami powstaja. Te slowa mnie, jako projektanta, rozbawily najbardziej. Paradoksalnie akcja dla MTV, ktora przedstawiles, bedzie miala miejsce w muzeum, miejscu ktore sztuke kultywuje. Znowu pewne sprzecznosci. Za mlodu tez twierdzilem ze np. w muzyce nie wymysli sie juz nic nowego, a wciaz odkrywam nowe poklady wspolczesnych dzwiekow eksperymentalnych ktorych prozno szuklac na kartach muzycznej historii.

Z tego miejsca chcialbym podiekowac za calosc, bo ten krakspot okazal sie o wiele ciekawszy niz sie spodziewalem. pozdrawiam.

Dawid Szczepaniak | 12.03.2009 10:00

Artur, jeśli uruchomienie Second Life będzie tak proste jak uruchomienie gg, to wtedy owszem, będzie ono jednym z przydatnych narzędzi marketingowych. Jak przydatnym? To pokaże czas.

Wtedy albo zatrudnimy ludzi, którzy się na tym znają, albo wynajmiemy ich jako podwykonawców :))

A wczoraj było rzeczywiście ciekawie.

Dawid Szczepaniak | 12.03.2009 10:50

Wracając do dyskusji o inspirowaniu się - koniecznie zobaczcie to - http://lukaszmacheta.com/mlodszy-farciarz/

Fajne? Bardzo.

Zadziała? Jak najbardziej.

Odtwórcze? Oj mocno.

Janusz Meissner | 12.03.2009 13:41

Pewnie, że niektóre działania odtwórcze będą skuteczne (zwłaszcza przy pierwszej iteracji), ale czy te twórcze nie będą po stokroć bardziej?

Dorota Korczyk | 12.03.2009 21:07

“Wszystko już było”- tak grupa Azorro nazwała swoją instalację prezentowaną w krakowskim Muzeum Narodowym. Oni zadali to pytanie nie tylko by sprowokować, ale by ukazać swój DYSTANS do sztuki. Właśnie tego dystansu zabrakło mi u Ciebie. Nie będę rozwodzić się nad tym o czym pisali moi poprzednicy, ze NIE DA SIĘ WYMYŚLIĆ nic nowego (bo tylko mogłabym za nimi powtórzyć ich zbulwersowanie).

Second Life pojawia się w tytule postu-i chcę się odnieść właśnie do drugiego życia. Od razu podkreślam, iż nie jestem żadną wielką fanką SL, nie deifikuje tego zjawiska - wciąż czekam że mnie jeszcze zaskoczy. Pomimo, że nie uwielbiam JESTEM ŚWIADOMA (ze stety niestety) stanie się on wszechobecny. Ale najbardziej co MNIE ZASKOCZYŁO- że Twoim głównym zarzutem wobec SLu -JEST to, że jest ON ZBYT PRZYSZŁOŚCIOWY. Chyba nie trzeba być wielkim wajdelotą, futurologiem, wróżką- żeby wiedzieć, ze specyfiką naszych czasów jest to, iż PRZYSZŁOŚĆ przychodzi szybciej niż się tego spodziewamy. Pisał już o tym dawno Alvin Toffler w swoim Szoku Przyszłości, kiedy to wiele nowinek technicznych jeszcze nawet się nie narodziło. Ale jezeli przyjmiemy poglądy Tofflera i tak zdiagnozujemy obecną dekadę - jako galopującą rzeczywistość TO TWÓJ ZARZUT przeradza się w swoisty KOMPLEMENT.

Abstrahując od wszystkiego: dziękuję, że obnażyłeś swoje poglądy ponieważ stały się doskonałym podłożem do burzliwej debaty. Ten KrakSpot był bombowy bo się działo, było głośno, zadziornie. Nawet ta liczba komentarzy i ta aktywna dyskusja na blogu jest najlepszym tego dowodem.

pozdrawiam,

Dawid Szczepaniak | 12.03.2009 23:12

Doroto, obiecuję, że zareagujemy w 10 minut po tym, jak Second Life stanie się oficjalnie wszechobecny. I podkupimy kogoś z LindenLab :)

Dorota Korczyk | 13.03.2009 01:48

:)

robert | 13.03.2009 13:00

Już teraz lepiej podkupcie jakiegoś naprawdę kreatywnego dyrektora kreatywnego :)

kubica | 13.03.2009 13:19

Uuuu…Polska zawisc w najlepszym wydaniu, bierz to na klate Dawid.

Dawid Szczepaniak | 13.03.2009 13:35

Najlepiej magistra ASP :)

tymon | 13.03.2009 14:41

z tym zartem bym sie zgodzil nawet, co napisales wyzej o mgr asp, ale jedna rzecz, ktora w tym temacie mnie bardzo dziwi to to, ze osoby po asp maja zajebiste pomysly, ktore przekladaja w sposob niesamowicie prymitywny… jednak jako osoba zajmuja sie sama kreacja i koncepcja jak najbardziej.

Piotrek Pal | 13.03.2009 19:32

A ja zgodzę się, że kwestię “wszystko już było” należałoby roztrząsać na płaszczyźnie filozoficznej. Co wcale nie oznacza, że przyszłe projekty są skazane na bylejakość i wtórność. Jestem daleki od wypowiadania się w imieniu Dawida, ale wydaje mi się, że wiele osób (nie mnie oceniać, czy umyślnie czy też nie) wkłada mu w usta rzeczy, których nie powiedział, a inne interpretuje po swojemu.

Nie sposób zaprzeczyć, że każdy serwis budowany jest wedle pewnych prawideł, reguł, których nie można obejść bo wyjdzie z tego twór, który koło usabiity nawet nie leżał na wystawie. Natomiast kwestia metod, narzędzi i niektórych rozwiązań jest sprawą otwartą. Trzeba natomiast dobrego szefa kuchni, który z tych składników przyrządzi nie tylko zjadliwą, ale i smaczną potrawę.

Dodaj komentarz

Komentarz