W marcowym wydaniu "Marketingu w Praktyce" ukaże się artykuł Piotra Pala, naszej głowy do spraw social media, poświęcony tematyce sprzedaży produktu na Facebooku. Zachęcamy do kupna miesięcznika a poniżej krótki wstęp do materiału.
„Godzien jest robotnik zapłaty swojej”
Czyli jak spieniężyć obecność na Facebooku?
Nie ma jednej recepty na to, jak przekuć obecność w social media na realną sprzedaż. Twórcy serwisu Facebook.com wskazują na conajmniej kilka możliwości, by zmonetyzować popularność naszych stron i aplikacji: od standardowych form displayowych przez aplikacje w modelu „freemium” po wirtualne dobra i kredyty (wirtualna waluta). Tak naprawdę jednak jedynym ograniczeniem, gdy mówimy o sposobach spieniężenia ruchu generowanego przez aplikację oraz interakcji w które wciągani są użytkownicy, jest pomysłowość marketerów oraz model biznesowy, jaki przyjmą. Pamiętajmy także, że Facebook to nie tylko platforma otwarta na przygotowywane przez strony trzecie aplikacje, ale także miejsce, gdzie możemy niskim kosztem pozycjonować obecność naszej marki.
Czynnikiem niewątpliwie sprzyjającym rozwojowi tej wirtualnej ekonomii jest sama zasada działania social mediów oraz obecne w nich mechanizmy. Choć mało popularny (do tej pory pojawiło się niewiele publikacji na ten temat), viral expansion loop, odpowiednio przemyślany i wdrożony, może przynieść efekt w postaci nie tylko ogromnej ale i stale rosnącej liczby aktywnych użytkowników aplikacji czy fanów, co z kolei w oczywisty sposób ma przełożenie na to, ile będziemy w stanie zarobić.
Efekt śnieżnej kuli
Viral expansion loop nie należy mylić ze standardową reklamą wirusową. Jest między nimi zasadnicza różnica: podczas gdy za mierniki sukcesu kampanii wirusowej przyjmuje się liczbę odsłon filmu czy też publikacji na jego temat (buzz, jaki wygenerowała), tak w przypadku viral expansion loop ważny jest stały, wysoki adoption rate (współczynnik akceptacji nowego produktu przekładający się na zakup produktu czy rejestrację w serwisie). Szczególnie w przypadku social media efekt ten jest wyjątkowo widoczny – rejestrując się jako nowi użytkownicy w serwisach takich jak Facebook, Twitter, MySpace czy rodzima Nasza Klasa, zapraszamy do nich swoich znajomych, którzy z kolei wysyłają zaproszenia do swoich znajomych.
Ta właśnie prawidłowość będąca zasadą działania viral expansion loop przekłada się także na inne aktywności w serwisach społecznościowych. Dzieje się tak z prostej przyczyny: społeczności inspirują, pobudzają do dzielenia się z przyjaciółmi tym co dobre i wartościowe.
Zadaniem marketerów jest więc wymyślanie takich aplikacji, które zaangażują nie tylko pojedynczych użytkowników, ale i ich znajomych. Chodzi tu zarówno o gry typu FarmVille czy Mafia Wars, gdzie użytkownicy stają w pewnym momencie przed koniecznością zaproszenia do wspólnej zabawy swoich znajomych, jeśli chcą awansować na wyższy poziom, aplikacje quizowe zachęcające do porównania wyników z przyjaciółmi czy chociażby Texas HoldEm Poker, gdzie możemy wyzwać innych użytkowników na pokerowy pojedynek. W odniesieniu zaś do administratorów stron – nie wolno używać tego środka komunikacji tylko-li jako kanału do przemytu treści sprzedażowych. Musimy starać się jak najczęściej zachodzić z użytkownikami w interakcje, prowokować dyskusje na temat marki, a nawet na tematy związane z tym, co aktualnie dzieje się wokół nas.
…
Pełna treść artykułu w marcowym "Marketingu w Praktyce".